Bez Pługa / Rolnik-Kontruktor / Błysk w oku
Wśród rolników panuje opinia, że uprawa bezorkowa jest przeznaczona dla dużych gospodarstw. Trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę ceny nowych maszyn przeznaczonych do uprawy bez użycia pługa. Do tych wydajnych i nowoczesnych maszyn z reguły konieczne są także ciągniki dużej mocy, gdyż potrzeba „koni”, aby głęboko spulchnić glebę. Temu wszystkiemu przeczy bohater kolejnej edycji konkursu „Rolnik konstruktor”.

Pan Marcin Gryn, bo o nim mowa, jest najmłodszym uczestnikiem naszego konkursu. Ma dopiero 19 lat, w tym roku zdał egzamin maturalny i dostał się na studia rolnicze na SGGW w Warszawie. Jak sam mówi, rolnictwo to jego pasja i z nim właśnie wiąże swoją przyszłość, chociaż zdaje sobie sprawę, że może to nie być najłatwiejszy sposób na życie. Patrząc jednak na zapał, z jakim opowiada o swoich planach, wydaje się, że ich realizacja nie będzie stanowiła większego problemu. Marcin Gryn pierwsze informacje nt. uprawy bezorkowej znalazł w Internecie i prasie rolniczej. Trzy lata temu postanowił zaprzestać orki w gospodarstwie rodziców, którzy – pomimo nieufności do nowych metod uprawy – dali synowi wolną rękę. Tym sposobem już od trzech lat w gospodarstwie nie wykonuje się orki. (...)




Marcin Gryn jest najmłodszym uczestnikiem naszego konkursu, w tym roku pisał egzamin maturalny. Mimo tego ma już trzyletnie praktyczne doświadczenie w uprawie bezorkowej zbóż, rzepaku i warzyw.


Żyłka konstruktora
(...) Rolnik (...) sam zbudował sprzęt dopasowany do warunków gospodarstwa. Pierwszą konstrukcją była maszyna do pasowego spulchniana gleby przed sadzeniem kalafiorów. Miała ona także możliwość dozowania nawozu granulowanego za łapą uprawową. Redlice uprawowe zostały wzięte z kultywatora podorywkowego, a nakładki redlic to już własny pomysł konstruktora. Pasy uprawowe zagęszczają kółka wzięte ze starego opielacza. Po spulchnieniu gleby połączonym z nawożeniem wgłębnym w tych samych pasach były sadzone kalafiory, które dzięki takiemu systemowi uprawy wytwarzały dużo większe różyczki, co przekładało się na lepszą cenę sprzedaży. Jednocześnie, jak mówi rolnik, trzeba było rozwiązać problem nadmiernej ilości resztek pożniwnych w powierzchniowej warstwie gleby. W tym celu został zakupiony kultywator podorywkowy o szerokości 2,5 m. 







Pierwszą maszyną, jaką skonstruował Marcin Gryn, był agregat do pasowej uprawy z jednoczesnym nawożeniem stosowany w uprawie kalafiorów.

Jak mówi rolnik, kalafiory uprawiane bezorkowo z nawożeniem wgłębnym wytwarzały większe różyczki, dzięki czemu można było za nie uzyskać lepszą cenę.

Czarnoziem
Marcin Gryn wraz z rodzicami gospodaruje w miejscowości Sitaniec Kolonia położonej w województwie lubelskim, tuż obok Zamościa. Gospodarstwo ma niedużą powierzchnię, która wynosi tylko 10 ha. Pola obsiewane są rzepakiem ozimym, pszenicą ozimą i jarą oraz kalafiorem i kukurydzą cukrową. Plony pozyskane z dwóch ostatnich roślin są sprzedawane na targu w pobliskim Zamościu. Z uwagi na małą opłacalność kilka lat temu w gospodarstwie została zaniechana hodowla zwierząt. Gleby, na których gospodaruje pan Gryn, należą do II i III klasy bonitacji. Są to głównie czarnoziemy i gleby gliniaste. Podglebie to w większości borowina, która w sąsiedniej miejscowości jest już na powierzchni. Problemem jest duże rozdrobnienie pól i związane z tym niewielkie możliwości powiększenia gospodarstwa. Jeśli występują ulewne opady, to ziemia ma tendencję do zamulania się.

Po trzech latach uprawy bez pługa pan Gryn zauważył, że znacznie zwiększyła się aktywność biologiczna gleby, wzrosła również liczba dżdżownic. Rozwiązał się także problem zamulania gleby i ewentualnych zastoisk wodnych (...)









Na posiadanym kultywatorze podorywkowym firmy Dziekan rolnik zamontował skrzynię nasienną. Elementy dozujące i dolna część skrzyni pochodzą ze starego konnego siewnika. Do kultywatora została dodana szósta łapa uprawowa. Za łapami zamontowane są dozowniki nawozu. Maszyna ma zdemontowane skrzydełka boczne, co pozwala na pracę do głębokości 30 cm. Do pracy wystarcza ciągnik o mocy 70 KM.

Uprawa dla wszystkich
Jak mówi Marcin Gryn, uprawa bezorkowa jest dla wszystkich. Najważniejsze, by obserwować to, co dzieje się na polu i szukać właściwych rozwiązań eliminujących ewentualne problemy. Nie wolno się tez zrażać, gdy wystąpią niepowodzenia, trzeba wówczas przeanalizować to, co zrobiło się źle i nie popełniać tych samych błędów w kolejnym sezonie. Rolnik wszystko, co zrobi i zaobserwuje na polu, zapisuje w zeszycie upraw, co pomaga mu w rozwiązaniu problemów. Młody gospodarz jest zdziwiony sposobem nawożenia pod daną roślinę, co praktykuje większość rolników. Uważa on, że takie postępowanie jest niewłaściwe, gdyż glebę trzeba traktować jak „magazyn”, z którego rośliny czerpią potrzebne składniki. W związku z tym powinno nawozić się glebę, a nie rośliny.


Tak tuż przed zbiorem wyglądała pszenica zasiana przy pomocy agregatu złożonego z kompaktowej borny talerzowej i siewnika z redlicą stopkową. Zebrany plon wyniósł 9 t/ha.

Więcej przeczytacie w "Bez Pługa" w numerze 5/2017.

Tekst i zdjęcia: M. Wołosowicz