Bez Pługa / Efekt fali z Cultiplow Platinum

Nadmierne zagęszczenie podglebia oraz występowanie podeszwy płużnej to problem do zlikwidowania. We wszelkich systemach upraw w celu uzdrowienia gleby można zastosować zabieg głęboszowania. Należy go przeprowadzić najlepiej tuż po zbiorze plonu głównego, przy jak najmniejszym uwilgotnieniu, aby warstwa nadmiernie zagęszczona w jak największym stopniu spękała. Do wykonania głęboszowania potrzebny jest głębosz.

 

 Na rynku występują różne rodzaje tych maszyn: z zębami prostymi, wygiętymi oraz te z ostrzami Agrisem, które mają przesuniętą końcówkę. Przed zabiegiem głęboszowania przy pomocy szpadla warto przeprowadzić kilka odkrywek i sprawdzić, na jakiej głębokości i grubości jest zagęszczona warstwa gleby. Na podstawie tych danych można odpowiednio ustawić głębokość pracy głębosza, aby nie pracować zbyt głęboko i nie zużywać niepotrzebnie paliwa.
Mieliśmy możliwość przetestowania spulchniacza (tak nazywa swoje głębosze Agrisem) Cultiplow Platinum. Seria tych maszyn składa się z trzech modeli różniących się głębokością spulchniania gleby. Najmniejszy z nich, Silver, może pracować na głębokości do 25 cm, kolejny – Gold – jest w stanie spulchnić glebę do 35 cm, natomiast największy, Platinum, może mieć zasięg pracy do 45 cm głębokości. Ostatni z wymienionych ma 8 m szerokości roboczej, 11 ostrzy i zapotrzebowanie na moc na poziomie 550 KM. Spulchniacz, który wzięliśmy pod lupę, jest największą w ofercie firmy maszyną o sztywnej ramie i szerokości 4 m. Testowany egzemplarz był wyposażony w 6 ostrzy z zabezpieczeniem sprężynowym, oraz w wał klatkowy, który ma za zadanie utrzymywać ustaloną głębokość pracy oraz wtórne (powierzchowne oczywiście) zagęszczenie gleby.
W czasie testów maszyna była zagregowana z ciągnikiem Case Magnum 7240 Pro z lat 90. Pole, na którym odbył się test, to gleba klasy IV z gliniasto-iłowym podłożem zawierającym pojedyncze kamienie. Z uwagi na wcześniejsze opady gleba w wierzchniej warstwie była delikatnie zbyt wilgotna, co utrudniało uzyskanie pełnej przyczepności ciągnika. Mimo wszystko Magnum nie miał problemów z uzyskaniem prawidłowej prędkości pracy 6–7 km/h przy głębokości pracy spulchniacza około 45–48 cm. Warstwa zbita była niezbyt gruba, bo wynosiła około 5 cm. Podczas pracy było widać, jak ziemia unosi się w okolicy zębów do góry, a następnie tuż za elementami roboczymi opada, by dać się zagęścić przez wał (w przypadku testowanej maszyny był to wał klatkowy o średnicy 526 mm). Producent nazwał to zjawisko „efektem fali”.
 


Fot. Przekrój profilu glebowego – tak wygląda proces pracy spulchniacza Agrisem. Widać, jak cała warstwa gleby jest podrywana do góry, a powierzchnia gleby tuż po przejściu spulchniacza ma tylko wąskie nacięcia po ostrzach.



Fot. Efekt fali w rzeczywistości – poszczególne warstwy profilu glebowego nie są ze sobą mieszane. Spulchniacz na zdjęciu pracuje na głębokość około 45 cm, gleba jest unoszona przez ostrza, po czym łagodnie opada przed wałem, który ją zagęszcza powierzchownie. Po użyciu Cultiplowa można od razu wykonać siew rośliny następczej. 

Więcej o efekcie fali z Cultiplow Platinum przeczytacie w kolejnym wydaniu magazynu „Bez Pługa”.