Bez Pługa / Nowe kultywatory Kuhna
„Pomimo trudności w branży, perspektywy dla polskiego rolnictwa są ogromne. Rolnicy nadal chcą inwestować w rozwój gospodarstw i kupować nowe maszyny. Oczekują rozwiązań, które pozwolą pracować coraz szybciej, precyzyjniej i wydajniej na polu”. To słowa wypowiedziane przez Artura Szymczaka, dyrektora zarządzającego firmy Kuhn Maszyny Rolnicze, podczas prezentacji nowych rozwiązań na Agro Show w Bednarach.
 
Przedstawiciel przedsiębiorstwa poinformował o 30–36-procentowym (w zależności od produktu) spadku, jaki odnotowała spółka w zakończonym już sezonie sprzedażowym. Mimo to producent maszyn z Suchego Lasu patrzy optymistycznie w przyszłość, chce inwestować w dalszy rozwój firmy i konstruuje nowe maszyny. Premierowe rozwiązania pozwalają wykorzystać je w różnych warunkach pogodowych i glebowych, w rozmaitych technologiach oraz na zmiennej głębokości pracy.
 
Kultywator ścierniskowy Cultimer L100
Kultywator, jak podkreślał Szymczak, zastępując pług i będąc używanym do podorywki, staje się coraz popularniejszym narzędziem w polskich gospodarstwach. Cultimer L100 z trzema rzędami redlic jest odpowiedzią firmy na oczekiwania rolników, przynosząc rozwiązania bardziej uniwersalne i wszechstronne. Stąd też maszyna, dzięki możliwości doboru różnych części roboczych, może być stosowana zarówno do płytkiej, średniej, jak i głębokiej uprawy ścierniska. Na pracę na głębokość od 3 do 5 cm pozwalają 350-milimetrowe gęsiostopki. Redliczki o szerokości 80 mm z bocznymi podcinaczami pracującymi na szerokości do 30 cm, dodatkowo spulchniającymi i kruszącymi glebę, umożliwiają zagłębienie się na ok. 12 cm. Natomiast praca z samymi dłutami, po odjęciu skrzydeł, może odbywać się na głębokości do 35 cm. Ważne jest również, że w modelach L100 zmieniła się konstrukcja nośna redlic.
 
„Elementy mocujące słupic, pozwalają na 15- centymetrowe odchylenie zębów w lewo i prawo. Ważne jest to zwłaszcza na zakamienionych glebach i przy pracy na dużej głębokości”podkreślił Szymczak.
 
Zmieniła się również budowa samego kultywatora. Rama jest mocniejsza, przygotowana na większe obciążenia. Modyfikacjom uległa także konstrukcja nośna wału. Dużo prostsze są regulacje pozwalające na precyzyjną zmianę głębokości roboczej w dość dużym zakresie, co 0,5 cm.
Do pracy na lekkich glebach z małą ilością resztek pożniwnych kultywator może być wyposażony w listwy wyrównujące zamiast talerzy. Te z kolei są regulowane w jednym miejscu za pomocą korby, a głębokość robocza ustawiana jest na wale mechanicznie lub hydraulicznie.




Producent informuje, że Cultimer w wersji 3-metrowej wymaga ciągnika o minimalnej mocy 120 KM (max. 180 KM), a w największym 5-metrowym modelu dolna granica to co najmniej 200 KM a maksymalnie 300 KM.


Zęby 3D o nacisku 600 kg skutecznie zagłębiają się w glebę. Tak duży nacisk uzyskano dzięki podwójnej sprężynie, która zapobiega odbijaniu zębów nawet w bardzo trudnych warunkach glebowych.

Dłuta z węglików spiekanych, charakteryzują się nawet 6-krotnie większą trwałością. Na zdjęciu: Artur Szymczak podczas prezentacji.

Prolander ze sprężystymi zębami
Kolejną maszyną jest uniwersalny kultywator ze sprężystymi zębami Prolander.
W Bednarach zaprezentowany został Prolander 7500 o szerokości roboczej 7 m, do którego wymagany jest ciągnik o mocy 200–250 KM.
 
„Maszyna jest na razie dostępna w szerokościach roboczych 6 i 7,5 m. Prowadzone są prace nad rozwiązaniami zarówno 3- i 4-metrowymi, jak również i większymi” – powiedział Szymczak.
 
Prolander można wykorzystać do płytkiej uprawy ścierniska, podorywki czy do przedsiewnego przygotowania gleby pod rzepak, buraki i kukurydzę. Może być stosowany w technologiach uproszczonych, ale jak podkreślał przedstawiciel firmy, powinien być użytkowany na glebach lekkich.
Kultywator wyposażony jest w sprężyste zęby typu S, o wymiarach 70x12 mm, które mogą być zaopatrzone w dłuta o szerokości 60- lub 180-milimetrowe gęsiostopy. Narzędzie to jest rozwiązaniem 5-belkowym, gdzie poszczególne belki rozstawione są w różnych odległościach od siebie (70, 80 i 90 cm). Pozwala to na odpowiednie przemieszczanie się gleby i niezapychanie się zębów resztkami roślinnymi.
Z przodu maszyny umieszczona jest regulowana hydraulicznie włóka, której zadanie polega na wyrównaniu gleby przed zębami. Z tyłu zamocowano podwójny wał pierścieniowy. Firma nie przewiduje możliwości zastosowania dodatkowego wału z przodu, ponieważ, jak wynika z przeprowadzonych doświadczeń, generują one zbyt duże obciążenia. 



Kultywator Prolander dostępny jest w szerokościach roboczych 6 i 7. To rozwiązanie 5-belkowe z zębami rozstawionymi w odstępach co 15,5 cm.

Tekst i zdjęcia: M.Powałka