Bez Pługa / Techniki uprawy dla rolnictwa niskoemisyjnego
W Osinach koło Puław odbyły się warsztaty naukowe dotyczące „Techniki uprawy roli dla rolnictwa niskoemisyjnego”. Podczas spotkania mieliśmy okazję wysłuchać kilku ciekawych wykładów na temat  różnych aspektów związanych z uproszczeniami w uprawie roli.

Warsztaty odbyły się w Rolniczym Zakładzie Doświadczalnym IUNG-PIB w Puławach, w ramach projektu LCAgri „Wsparcie dla rolnictwa niskoemisyjnego – zdolnego do adaptacji do zmian klimatu obecnie oraz w perspektywie lat 2030 i 2050”, finansowanego z programu BIOSTRATEG NCBiR. Projekt jest wspólnym przedsięwzięciem trzech instytucji naukowych: IUNG-PIB w Puławach, IOŚ-PIB w Warszawie, IA-PAN w Lublinie oraz partnera przemysłowego, którym jest Grupa Azoty Puławy. Projekt stanowi zatem płaszczyznę współpracy nauki i praktyki rolniczej z przemysłem nawozowym. 
Warsztaty otworzył dr hab. Jerzy Kozyra, który przedstawił główne cele i założenia projektu LCAgri.

- Celem projektu jest poprawa wydajności wykorzystania zasobów poprzez wdrożenie innowacyjnych niskowęglowych praktyk rolniczych oraz promocję zrównoważonego stosowania nawozów mineralnych przez gospodarstwa rolne w Polsce – podkreślił doktor Kozyra.

Istotnym elementem projektu będzie zastosowanie w 8 gospodarstwach doświadczalnych IUNG-PIB, zlokalizowanych w różnych regionach Polski, nowych praktyk rolniczych, takich jak: siew bezpośredni, siew pasowy, stosowanie programów wspierania decyzji w zakresie nawożenia czy precyzyjne nawożenie na podstawie oceny potrzeb nawozowych roślin w ciągu sezonu wegetacyjnego.

Następnie głos zabrał prof. dr hab. Jan Kuś, który w swojej prezentacji przedstawił teoretyczne podstawy uproszczeń w uprawie roli. Na początku prezentacji Pan Profesor przedstawił ciekawą historię uprawy roli, podkreślając jednocześnie, że od lat poszukuje się sposobów jej racjonalizowania poprzez obniżanie nakładów. Zauważył, że pierwsza konstrukcja pługa z cylindryczną odkładnicą stalową pojawiła się na przełomie lat 20. i 30. XIX w.

Przytoczył słowa ks. Krzysztofa Kluka, mówiące o potrzebie nawet 4 – 5 orek pod zboża ozime. Ks. Kluk (1799) radził: Na oziminę im więcej się razy przewróci i poruszy rolę, tym pożyteczniej jest. Od najdawniejszych czasów cztery razy za potrzebne poczytano. Czworakie oranie pod oziminę takowe jest. Pierwsze czyni się w jesieni przed zimą. Drugie czyni się wiosną ziemię odwracając i rozbijając. Trzecie czyni się w św. Jana. Czwarte i ostatnie czyni się najmniej na dwa tygodnie przed siejbą. Pod jarzynę potrójnie, jak najmniej podwójne oranie.

Jednak do lat 90. XX w. tradycyjna uprawa roli – jak podkreślił Profesor – pochłaniała, w zależności od gatunku uprawianej rośliny oraz warunków glebowych, 30–70% całkowitej ilości paliwa zużywanego na produkcję poszczególnych ziemiopłodów, a jej udział w nakładach pracy wynosił 20–50%. Nic więc dziwnego, że względy ekonomiczne i przyrodnicze przyczyniły się do tego, że na całym świecie zauważa się powolne, ale systematyczne przechodzenie z systemów płużnych  do systemów uproszczonych.
Następnym wykładowcą był prof. dr hab. Dariusz Jaskulski, który przedstawił wstępne wyniki doświadczeń z uprawą pasową. Charakteryzując uprawę pasową Profesor zauważył: Istotą tego systemu jest to, że na polu pozostaje nawet 1/3 powierzchni gleby nienaruszonej, gdzie znajduje się ściernisko, resztki pożniwne, okrywa z korzystnym oddziaływaniem na glebę.
W przeprowadzonych badaniach analizowano między innymi wilgotność gleby, mierzoną na głębokości 0–20 cm. Pomiary prowadzone były w dwóch terminach: tydzień po uprawie roli i opadzie deszczu rzędu 25 mm oraz w okresie bezorkowym. W pierwszym przypadku w technologii orkowej odnotowano wilgotność rzędu 11,7% wag., a dla uprawy pasowej 14,1% wag. Z kolei wilgotność gleby w okresie bezopadowym wynosiła odpowiednio 4,5% i 10,2%.
Interesująca była zwłaszcza analiza porównawcza uwzględniająca względne wschody pszenicy ozimej w zależności od sposobu uprawy. O ile w korzystnych warunkach wilgotnościowych wschody wynosiły: 100% w uprawie orkowej, 91% w uproszczonej i 87% w pasowej, o tyle w niekorzystnych warunkach wilgotnościowych na polu mozaikowatym wyniki niejako się odwróciły. W tym przypadku odnotowano 100% wschodów pszenicy na polu w uprawie pasowej, na polu z uproszczeniami 76%, a na polach, gdzie zastosowano płuż zaledwie 69%.

Jednak jak podkreślił Profesor Jaskulski: Technologia strip till to również problemy agrotechniczne, których można uniknąć lub je ograniczyć. Odpowiednio wykonany siew może być utrudniony przez nieodpowiednio rozdrobnione i nierównomiernie rozmieszczone na polu resztki pożniwne. Należy też zwrócić uwagę na problem z samosiewami, które w przypadku uprawy zbóż po sobie nie zawsze można zwalczyć za pomocą herbicydów selektywnych. Sukces w uprawie pasowej jest możliwy jeśli roślina ma odpowiedni start.
- Najważniejszy jest start, roślina musi powschodzić i w tym początkowym okresie nie ulegnie presji konkurencyjnej ze strony chwastów czy innych roślin rosnących w łanie - mówił Profesor Jaskulski.

Przytoczone zostały plony roślin w t·ha-1 w zależności od sposobu uprawy roli. Okazuje się, że plon rzepaku ozimego w obu technologiach był taki sam i w sumie zebrano 5,1 t/ha. Z kolei jęczmień w uprawie pasowej plonował lepiej, dając +9,1% różnicę w stosunku do uprawy płużnej. Dodatkowo przeanalizowano plony pszenicy ozimej wysianej po rzepaku (przedplon korzystny) i wysianej po sobie (przedplon niekorzystny). Różnice w plonie były niewielkie. Odnotowano 10,4 (uprawa płużna) i 10,3 (uprawa pasowa) t/ha dla pszenicy wysianej po rzepaku i odpowiednio 8,9 i 8,6 t/ha dla pszenicy wysianej po pszenicy.
Z pewnością jednym z ważniejszych argumentów przemawiających za uprawą płużną jest oszczędność czasu i paliwa. Według badań Profesora Jaskulskiego, czas potrzebny na uprawę pasową roli i siew pszenicy ozimej po rzepaku, to zaledwie 0,4 godz./ha. Czasochłonność dla uprawy uproszczonej wynosi już 1,2 godz./ha a dla orkowej 2,0 godz./ha. Podobne oszczędności odnotowano w przypadku nakładów paliwa. Najniższe zużycie paliwa zarejestrowano w systemie pasowym – 13,3 l/ha, następnie w przypadku uproszczeń – 28,6 l/ha. Najbardziej energochłonna była oczywiście uprawa tradycyjne, podczas której zużyto 39,5 l paliwa na hektar.

Ciekawym punktem warsztatów był wykład pana Marka Różniaka, który uprawę pasową stosuje na swoich polach od 5 lat.
- Dla mnie jako rolnika najważniejsze jest to, ile przy końcowym rozrachunku zostanie mi w kieszeni, czyli wynik ekonomiczny. Jeśli zużywam w swoim gospodarstwie trzykrotnie mniej paliwa niż zużywałem wcześniej w uprawie orkowej czy uproszczonej, jeśli mam pięciokrotną oszczędność czasu przy uprawie i siewie zbóż i rzepaku to się nie skupiam nad innymi technologiami – mówił podczas spotkania Różniak.
Podkreślił także, że w jego opinii uprawa pasowa umożliwia roślinom lepsze przezimowanie. Rośliny wysiewane w 12 cm pasie są izolowane od mrozu. Otoczone są resztkami roślinnymi, a same znajdują się w niewielkim zagłębieniu, dzięki temu nawet przy małych opadach śniegu są chronione przed niskimi temperaturami, a jednocześnie utrzymuje się tam dłużej wilgoć.
Jednocześnie konstrukcja systemu wysiewu nasion maszyn Mzuri pozwala na ich zastosowanie w bardzo trudnych warunkach. Siewniki radzą sobie na kamienistych i zróżnicowanych polach. 
- Mam bardzo zróżnicowane glebowo grunty, które w niekorzystnych warunkach pogodowych są bardzo ciężkie do uprawy. Gleba jest mozaikowata, przez to często wschody są nierównomierne -  – mówił Różniak, uzasadniając wybór uprawy pasowej, która okazała się dobrym rozwiązaniem nie tylko w jego gospodarstwie.

Uczestnicy spotkania mieli również możliwość obejrzenia pokazu polowego, podczas którego przeprowadzono uprawę pasową strip-till siewnikiem angielskiej firmy Mzuri. Mzuri Pro Til3T to półpneumatyczna maszyna o 3 m szerokości roboczej, wyposażona w 9 rzędów wysiewających nasiona w pasie o szerokości 12 cm i 33,3 cm rozstawie pasów uprawnych. Jak zauważył pan Różniak główną zaletą siewników Mzuri jest to, że wszystkie przejazdy związane z uprawą gleby i siewem można ograniczyć do jednego. Dodatkowo w tym samym przejeździe istnieje możliwość aplikacji nawozów mineralnych.