Bez Pługa / Warsztaty WODR w Baborówku

Jak podaje Encyklopedia Zarządzania, pojęcie ‘innowacja’ pochodzi od łacińskiego słowa innovare, które oznacza „tworzenie czegoś nowego”. Do nauk ekonomicznych wprowadził je austriacki ekonomista J.A. Schumpeter, według którego „innowacja jest procesem polegającym na przekształceniu istniejących możliwości w nowe idee i wprowadzeniu ich do praktycznego zastosowania”.

 
Definicja wydaje się prosta, a jak proces wprowadzania innowacji do praktyki przebiega w praktyce i na jakie napotyka przeszkody, rolnicy mogli się przekonać podczas dwudniowych warsztatów zorganizowanych przez Wielkopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Poznaniu przy wsparciu Unii Europejskiej w ramach Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020. Warsztaty po tytułem „Wielkopolskie innowacje – warsztaty na temat nowoczesnych rozwiązań organizacyjnych i technologicznych w rolnictwie” odbyły się w gospodarstwie Henryka Święcickiego w Baborówku w dniach 18–19 października 2016 r. Zgromadziły one liczne grono rolników chcących się zapoznać z możliwościami, jakie oferują nowoczesne technologie dla gospodarstw rolnych.
 
Jako pierwszy głos zabrał dr Tadeusz Przybylski, który wystąpił z prezentacją pt. „Krajowa sieć na rzecz innowacji w rolnictwie i na obszarach wiejskich”. Omówił w niej priorytety ustanowione przez Komisję Europejską, takie jak: rozwój gospodarki opartej na wiedzy i innowacji, zrównoważony rozwój gospodarki przyjaznej środowisku oraz wspieranie gospodarki o wysokim poziomie zatrudnienia. Te priorytety są realizowane m.in. przez transfer wiedzy i innowacji z nauki do rolnictwa oraz przez chronienie ekosystemów i gospodarkę niskoemisyjną. Mocną stronę wprowadzania innowacji stanowi dobrze rozwinięta sieć ODR-ów, które mają wykształconą i doświadczoną kadrę pracowników. Jednak za łyżkę dziegciu trzeba uznać słabo rozwinięty transfer wiedzy między sektorem naukowo-badawczym a rolnictwem. Jak podkreślał prowadzący, w obecnych czasach jest z tym gorzej niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Dr Przybylski zwracał uwagę, że najważniejsze, by realizować wspólnie określony cel (trzeba mieć zdefiniowany problem do rozwiązania) i robić to w sposób uporządkowany, z wcześniejszym rozdzieleniem zadań pomiędzy poszczególne instytucje badawcze. Budowa sieci ma ułatwić transfer wiedzy potrzebnej rolnikom do osiągania dochodów na trudnym rynku produktów rolniczych, lecz aby funkcjonować, wymaga dobrego finansowania.
 
O wdrażaniu innowacji w praktyce opowiadał gospodarz warsztatów – Henryk Święcicki, rolnik, który jako jeden z pierwszych w Polsce rozpoczął gospodarowanie bez użycia pługa. Jak mówił, tę decyzję wymusiło na nim życie. W grudniu 1994 r. przejął 500-hektarowe gospodarstwo bez sprzętu ani ludzi oraz z polami nieuprawianymi od żniw. Aby dotrzymać terminów agrotechnicznych i uzyskać zamierzony efekt ekonomiczny, postanowił zasiać kukurydzę bez użycia pługa. Jak wspominał, w 1995 r., kiedy szukał informacji nt. uprawy bezpłużnej na uczelni, od jednego z profesorów usłyszał: „nie zajmuję się papractwem”. Jednak po latach profesor przyznał Henrykowi Święcickiemu rację co do słuszności jego postępowania. W gospodarstwie przestrzegany jest prawidłowy płodozmian, w którym zboża zajmują nie więcej niż 50% areału. Resztę stanowią buraki cukrowe, rzepak, len, konopie oraz zioła, przyprawy i rośliny motylkowe. Park maszynowy tworzą proste konstrukcyjnie maszyny, takie jak: brona łopatkowa o szerokości 6 m, zgrzebło do słomy o szerokości 12 m oraz brona talerzowa, także o szerokości 6 m. Siew w gospodarstwie odbywa się rzutowo – w kolejnym przejeździe ziarna są wprowadzane do gleby za pomocą zgrzebła lub w formie siewu bezpośredniego siewnikiem do siewu bezpośredniego Moore o szerokości 4 m. Jak podkreślał Henryk Święcicki, jedną z żelaznych zasad działania gospodarstwa powinna być oszczędność, szczególnie w zakresie ilości zabiegów uprawowych – najlepiej, żeby było ich jak najmniej. Powinno się także zostawiać jak najwięcej resztek organicznych na powierzchni pola, co pozwala obniżyć temperaturę gleby i tym samym ograniczyć parowanie z niej wody, dzięki czemu rośliny mogą przeżyć do tygodnia dłużej (a to w warunkach suszy bardzo długi czas). Kolejne zasady to: przestrzeganie rachunku ekonomicznego, czyli maksymalizowanie zysku, a nie plonu osiąganego z hektara (nie zawsze wysoki plon oznacza wysoki zysk z hektara), racjonalna wymiana sprzętu rolniczego oraz rozsądne powiększanie areału gospodarstwa. Jak stwierdził Henryk Święcicki, może zamiast drogiej ziemi warto zainwestować w rolnicze i pozarolnicze kierunki produkcji inne niż ziemia.
 
Następnym tematem były systemy wspomagania ochrony roślin, a opowiadał o nich z pasją i zaangażowaniem prof. Andrzej Wójtowicz z Instytutu Ochrony Roślin. Rozpoczął od omówienia podstawowej zasady integrowanej ochrony roślin, która brzmi: „Dostosować intensywność ochrony chemicznej do zagrożenia ze strony agrofagów”. Złamanie tej zasady oznacza wzrost kosztów przez wprowadzenie zbyt dużej ilości chemii do środowiska lub zbyt gwałtowny rozwój agrofagów, a w związku z tym – chorób. Potrzebne jest więc narzędzie wspomagające rolnika w podejmowaniu decyzji dotyczących ochrony roślin. Systemy wspomagania decyzji stanowią połączenie modeli matematycznych z danymi: pogodowymi, rozwoju roślin i rozwoju agrofagów. Upowszechnienie takich systemów może następować przez dostosowanie już istniejących aplikacji komputerowych lub przez opracowanie ich od nowa. Niezależnie od sposobu upowszechnienia problem stanowi opracowanie dobrych modeli matematycznych uwzględniających biologię roślin i agrofaga oraz przebieg pogody. Jednym z przykładowych systemów omawianych przez profesora był działający system monitoringu zarazy ziemniaka NegFry. Można z niego skorzystać pod adresem
http://www.wodr.poznan.pl/swd/kalkulator-zarazy-ziemniaka. Oczywiście trzeba sprawdzić skuteczność działania systemu. W Polsce taki test przeprowadzono w Winnej Górze w Polowej Stacji Doświadczalnej Instytutu Ochrony Roślin. Badania jednoznacznie wykazały zmniejszenie ilości wykonywanych zabiegów koniecznych do ochrony ziemniaka, a przy tym wzrost ilości i jakości zebranych plonów. Prof. Wójtowicz omówił ponadto system SymLed, który został stworzony w Niemczech i miał za zadanie wspomagać rolników w walce ze stonką ziemniaczaną. Wiarygodność tego systemu była sprawdzana w całej Europie i wynosiła od 70 do 100%, w zależności od kraju, w którym ją testowano. Jednak na etapie wdrażania pojawił się problem ze strony twórców, którzy nie byli zainteresowani sprzedażą programu, ale chcieli tylko sprzedawać corocznie licencję na używanie programu. Profesor opisał także proces tworzenia takiego programu na podstawie systemu wspomagającego rolnika w monitoringu rdzy brunatnej żyta. Najpierw trzeba było opracować biologię rozwoju rdzy brunatnej. Następnie przeprowadzono zarażenie roślin urediniami rdzy. Kolejnym krokiem było umieszczenie zarażonych roślin w warunkach kontrolowanej atmosfery, po to by sprawdzić, jak będzie się rozwijać choroba w zależności od warunków pogodowych. Dalszy etap obejmował testowanie wskazań programu w warunkach naturalnych – dlatego zarażano rośliny rosnące na poletkach doświadczalnych. Aby osiągnąć dobrze funkcjonujący system, potrzebny jest wręcz tytaniczny nakład pracy, pieniądze konieczne do przeprowadzenia doświadczeń i dobry wzór matematyczny opisujący to wszystko, co udało się zaobserwować.
 
Kolejnym poruszanym zagadnieniem była optymalizacja nawożenia przy udziale systemów mapowania gleby, o którym na przykładzie pól Rolniczego Zakładu Doświadczalnego w Baborówku, będącego częścią Instytutu Uprawy Nawożenia, mówił dr Krzysztof Kubsik, kierownik działu doświadczalnego. Swoje wystąpienie rozpoczął od nakreślenia historii systemów mapowania gleby, która sięga lat 90. ubiegłego stulecia, kiedy to pojawiła się możliwość korzystania z sygnałów satelitów tworzących system GPS do zastosowań cywilnych. Następnie wyjaśnił podstawową zasadę ich działania, czyli zróżnicowanie nawożenia w zależności od stanu zasobności i jakości gleby. Tam, gdzie ziemia jest lepsza, nawozi się mniej, a tam, gdzie ma ona więcej składników pokarmowych, stosuje się mniejsze ilości nawozów. Podkreślił, że system najlepiej się sprawdza na glebach mozaikowatych, ale trzeba pamiętać, że jeżeli mozaika jest bardzo gęsta, pojawia się techniczny problem dokładnego aplikowania nawozów. Jednak aby wiedzieć, jak wygląda zasobność gleby w poszczególnych miejscach pola, trzeba pobrać próby z podobnych glebowo miejsc. W gospodarstwie przeprowadzono doświadczenie mające na celu wykonanie mapy zasobności glebowej na polu o powierzchni ok. 50 ha o dużym zróżnicowaniu jakości gleby. W tym celu pobrano od 51 do 927 prób (im więcej prób, tym dokładniejsza mapa powstaje). Jednak jest to metoda czaso- i kapitałochłonna. Dużo tańszym, a równie skutecznym sposobem okazało się badanie oporności elektromagnetycznej gleb. Wykorzystuje ono różną zdolność wiązania wody w zależności od rodzaju gleby. W celu stworzenia mapy zasobności pola można również wykorzystywać zdjęcia lotnicze wykonane w odpowiednich momentach wegetacji, które ukazują rozwój roślinności. Następnym krokiem jest wykreowanie mapy zasobności pola i określenie wymaganych poziomów nawożenia. Pozwala to na oszczędności w stosowaniu nawozów dochodzące do 20% na danym polu, oczywiście zależne głównie od stopnia zróżnicowania gleby na danym polu.
 
Jako ostatni w części wykładowej wystąpił przedstawiciel redakcji „Bez Pługa” Michał Wołosowicz, który opowiedział zebranym rolnikom o historii powstania magazynu oraz przybliżył cele, jakie przyświecają czasopismu, i zagadnienia, jakie są w nim poruszane. Aby sprowokować dyskusję wśród uczestników spotkania, na koniec swojego wystąpienia poprosił wszystkich, którzy zaniechali orki, o ujawnienie się i podzielenie swoimi doświadczeniami. Wśród licznej grupy rolników zaledwie sześciu zdecydowało się na zaprzestanie używania pługa. Przekazali zebranym swoje spostrzeżenia – zarówno te pozytywne, jak i te negatywne.
 
Po części wykładowej uczestnicy zwiedzali gospodarstwo Henryka Święcickiego, który zaprezentował, jak przy użyciu prostych narzędzi i z zastosowaniem podstawowych zasad rolnictwa, czyli płodozmianu i nawozów naturalnych, prowadzi je od 1995 r. w technologii bezorkowej. Goście mieli też dużo czasu na zadawanie pytań i dyskusję nt. plusów i minusów przejścia na uprawę bezpłużną. Ostatni punkt programu stanowiła wizyta w nowoczesnej oborze krów mlecznych wraz z dojarnią w gospodarstwie Gałowo.